Znajdź punkty wzdłuż całej trasy nowość w tej kategorii
Wybierz kategorię i przeszukaj całą trasę naraz, nie tylko okolicę — postoje wracają w kolejności, w jakiej do nich dojedziesz.
Dziewięć rozdziałów. Każdy zaczyna się od tego, co opisuje, a potem wymienia, co jeszcze się tam kryje.
Znajdź wodę, kawę i jedzenie wzdłuż całej trasy — i sprawdź, czy będzie jeszcze otwarte, gdy dojedziesz.
Wybierz kategorię i przeszukaj całą trasę naraz, nie tylko okolicę — postoje wracają w kolejności, w jakiej do nich dojedziesz.
Każdy postój jest sprawdzany względem godziny, o której naprawdę dojedziesz. Przesuń start, a odpowiedzi przesuną się razem z tobą.
Ile naprawdę wynosi objazd i po której stronie drogi wypada.
Sezonowo, płatne, tylko dla klientów — i dobre wieści też: naprawy, pompka, woda za darmo. Woda niezdatna do picia nigdy nie trafia na listę.
Woda, jedzenie, kawa, punkt widokowy i ogólne są o jedno dotknięcie, a pięćdziesiąt kolejnych czeka na stronie z wyszukiwarką.
Narysuj trasę na mapie, przejrzyj te, które licznik już wozi, i trzymaj bibliotekę w telefonie.
Stukaj punkty na mapie, wybierz trekking, szybki rower albo najkrócej, i zobacz dystans oraz przewyższenie, zanim się zdecydujesz.
Trasy zostają w telefonie, z wyszukiwaniem i sortowaniem po ostatnich albo po najbliższym starcie. Skończony przejazd może znów stać się trasą.
Zobacz trasy, które twój licznik już wozi, i dotknij jednej, żeby ściągnąć ją do biblioteki.
Pobierz mapę trasy — z cieniowaniem rzeźby terenu i warstwicami — razem z jej postojami, żeby wszystko działało nawet bez zasięgu.
Dodaj miejsce do trasy, którą już jedziesz, bez rysowania reszty od nowa.
Wybierz miejsce i albo przelicz trasę stamtąd do mety, albo zrób wypad tam i z powrotem, który wraca dokładnie tam, gdzie zjechałeś.
„Marktplatz Stuttgart” albo po prostu „piekarnia” znajduje prawdziwe miejsca w pobliżu — albo udostępnij pinezkę prosto z Google czy Apple Maps.
Z telefonu na urządzenie przez Bluetooth, razem z postojami, a komunikaty o zakrętach pod twoją kontrolą.
Prosto z telefonu do licznika — bez chmury, bez kabla — a urządzenie zaczyna nawigować, gdy tylko trasa dojdzie.
Zaznaczone postoje jadą razem z trasą i pojawiają się na urządzeniu, gdy obok nich przejeżdżasz.
Zaimportowana trasa to głównie szum komunikatów. Zostaw wszystkie, zostaw tylko te zakręty, przy których trzeba podjąć decyzję, albo usuń je dla czystej linii.
Wszystkie przejazdy na jednej liście, ściągane z licznika przez Bluetooth i same wysyłane na Stravę.
Wszystkie przejazdy na jednej liście, czy są już w telefonie, czy jeszcze w liczniku.
Przenieś skończone przejazdy przez Bluetooth — pojedynczo albo wszystkie naraz.
Pauza na skrzyżowaniu, jedziesz dalej, a licznik przez godzinę nie zapisuje nic i nie mówi ani słowa. BikeOtter wypisuje to na jego ekranie.
Włącz to raz, a przejazdy wysyłają się same, najstarsze najpierw.
Prognoza dla miejsca, w którym będziesz, na godzinę, o której tam dotrzesz — plus przypomnienie o kremie.
I pełny raport: zakres temperatur, werdykt wiatru, mokry odcinek.
Wiatr w twarz i w plecy dla kierunku, którym pojedziesz, o godzinie, o której tam będziesz — a nie wiatr na parkingu, teraz.
Przegląda najbliższe 12 godzin i mówi, kiedy najlepiej wyruszyć. Jedno dotknięcie ustawia ten plan.
Gdy w jedną stronę jechałbyś pod wiatr, a z powrotem z wiatrem, proponuje odwrócić trasę — jedno dotknięcie, bez ponownego pobierania. Milczy, gdy wiatr już masz w plecy.
Dwie godziny zmierzonego radaru i cztery godziny prognozy, pod twoją trasą. Przeciągnij palcem po profilu, a deszcz przesunie się razem z nim — zobaczysz, czy dotrze do ciebie, zanim tam dojedziesz.
Deszcz, wiatr czołowy, porywy i skoki temperatury — na ekranie, zanim w nie wjedziesz.
Na ekranie, dopóki jest jeszcze zjazd do wzięcia, tam gdzie ryzyko się zaczyna. Z prognozy: zapowiedź, nie detektor wyładowań.
Ustaw typ skóry, a licznik przypomni o ponownym posmarowaniu — w rytmie zależnym od UV i wysokości słońca, odliczanym tylko wtedy, gdy jesteś na dworze.
Twoje własne alerty na ekranie przed tobą — i cisza, gdy szybko zjeżdżasz w dół.
—a podgląd pokazuje dokładnie te słowa, które trafią na ekran.
Twoje własne alerty na ekranie przed tobą, z gotowcami na picie, jedzenie, strefy tętna, pogodę i krem. Na Androidzie jadą tym samym kanałem powiadomienia z telefonu.
Wybierz, co ją wyzwala, co pokazuje urządzenie i jak często może się powtarzać.
Powyżej 40 km/h w dół nic ci nie przerywa — komunikaty czekają i przychodzą, gdy się wypłaszczy. Ostrzeżenia o deszczu i porywach i tak wchodzą od razu.
Link na żywo, który znajomi śledzą przez cały przejazd — i przez który mogą ci odpisać.
Przejazdy grupowe: wszyscy na jednej wspólnej mapie, na żywo.
Przestaw przełącznik, a znajomi otworzą link — bez konta, bez aplikacji — i zobaczą twój przejazd na mapie. Link wygasa sam po sześciu godzinach.
Kto dostał twój link, dostaje wiadomość po zakończeniu — dystans, czas, godzina dojazdu. Opcjonalnie jedną tuż przed.
Zły zjazd czy wypad tam i z powrotem go nie przewiną, a kto stanie, pokazuje PAUZA zamiast kropki, która po cichu przestała się ruszać.
Długa dolina kosztuje cię dolinę i nic więcej, a sesja, która wygasła w trakcie jazdy, wraca na tym samym linku.
Jedźcie razem i widzcie się wszyscy na jednej mapie — wchodzi się linkiem albo kodem QR, dziesięciu na dwanaście godzin. Zrobione na dzień imprezy, z bliskimi kibicującymi z domu.
Na wspólnym przejeździe towarzysze pokazują się na mapie samego licznika, nie tylko telefonu — zawsze wiesz, gdzie są. Ci z przodu to małe znaczniki z inicjałami (JB, a przy powtórce JB2); ci tuż obok znikają z mapy. ROAM i BOLT, V1 i V2.
Gdy udostępniasz link, telefon trzyma własną kopię przejazdu — więc urządzenie, które wraca puste, to jeszcze nie koniec. Odtwórz przejazd w swojej historii, gotowy na Stravę.
Kogo dopuścisz, dostaje pole wiadomości na twojej stronie śledzenia. Świeża wiadomość trafia na ekran licznika, reszta czeka w aplikacji.
Ustrukturyzowane wysiłki, których licznik nie potrafi sam odtworzyć — umieszczone tylko tam, gdzie utrzyma je droga, zapowiadane na jego ekranie.
Ustaw powtórzenia, wysiłek i odpoczynek; każdy trafia tylko na drogę na tyle stabilną, by go przejechać — bez zjazdów, bez spinek — a plan uczciwie mówi, gdy nie wszystkie się mieszczą.
Gdy dojeżdżasz do każdego wysiłku, urządzenie pokazuje go na ekranie — zapowiedź, start, koniec — ustrukturyzowany trening na urządzeniu, które nie potrafi go samo odtworzyć.
Nie wszystko zasługuje na własny rozdział. Te rzeczy i tak tu są — a ostatnie słowo należy do ciebie.
Każ urządzeniu zabrzęczeć, gdy leży pod stolikiem w kawiarni albo w nie tej kieszeni koszulki. Działa też z Garminem.
Gdy urządzenie nagrywa, telefon trzyma własną kopię — więc padnięta bateria czy zawieszenie nie kosztują cię przejazdu. Za darmo, bo za utratę przejazdu się nie bierze pieniędzy.
GPX na sam ślad, FIT na trening — moc, tętno, okrążenia.
Przeglądaj zapisane trasy i zaimportuj jedną od razu — razem ze wskazówkami skrętów, których trasa zaimportowana ze Stravy nie przenosi.
Dotknij pliku trasy w menedżerze plików albo udostępnij go z dowolnej aplikacji, a otworzy się w edytorze gotowy do jazdy.
Zamiast dzielić resztę trasy przez twoją średnią, wylicza, ile będą cię kosztować podjazdy, które dopiero nadejdą.
Asfalt, szuter albo teren — naniesione wzdłuż trasy i podjazdu, z podziałem. Działa niezależnie od tego, czy rysujesz trasę w aplikacji, czy ją importujesz.
Zakres temperatur, najgorsze momenty przypięte do godziny i miejsca, i wiatr nazwany czołowym, tylnym albo bocznym dla kierunku, którym pojedziesz.
Udostępnij cały plan zamiast pliku — trasę, godzinę startu, nawet sprawdzoną prognozę. Kto dołączy, ma ją w swojej bibliotece po jednym dotknięciu.
Wybierz, co przechodzi — komunikatory tak, śledzenie paczek nie — a połączenia przechodzą zawsze.
Ustaw trasę w kolejce, a BikeOtter wyśle ją, gdy tylko licznik następnym razem się połączy.
Połowa tej książki zaczęła się od czyjejś prośby i bardzo chcemy usłyszeć, czego ci brakuje. Wpisz to na listę życzeń albo zagłosuj na pomysły innych.
Otwórz listę życzeń →Dwie rzeczy, które nabierają kształtu obok reszty, i jedna pominięta celowo.
Ułóż interwały na czas, na dystans albo otwarte, z celami na moc, tętno lub kadencję, a potem wyślij trening do licznika.
Wysłanie trasy na Edge 540 działa już dziś, tak samo parowanie i wybudzenie urządzenia sygnałem. Pobieranie przejazdów, treningi i alerty na ekranie są w drodze.
Żadnego pulpitu na żywo w telefonie — to licznik jest przyrządem, a telefon jest najgorszym miejscem, żeby go powtarzać. I żadnych segmentów, dopóki nie da się ich zrobić porządnie.